niedziela, 29 czerwca 2014

Wakacyjny makijaż

Witajcie kochani ^^
W tym tygodniu wyjątkowo od bardzo dawna miałam trochę czasu, więc postanowiłam pobawić się trochę makijażem. Ostatecznie zainspirowana internetem i trochę k-popem stworzyłam wakacyjną wersję mojego ulubionego makijażu, czyli kreski eyelinerem :D


Zaczęłam tradycyjnie od twarzy, nałożyłam mój ulubiony krem BB, trochę korektora i pudru, żeby się zbędnie nie świecić. Następnie wypełniłam brwi, uważam, że w tym makijażu wypełnienie brwi to ważny element, ponieważ oczy, szczególnie górna powieka, nie są tak mocno zaznaczone, a wiec brwi mogą dodać naszej twarzy wyrazu :D Dodatkowo moje brwi są raczej rzadkie, więc lubię jej delikatnie poprawić (chociaż na tym zdjęciu niestety nie wyglądają najlepiej).
Jeśli chodzi o oczy to zaczęłam od nakładania cieni, użyłam do tego trzech cieni: 
  • Najciemniejszy, ale nie bardzo ciemny, będziemy nim tylko konturować oko - szarobrązowy lub brązowy.
  • Trochę jaśniejszy - mój był taki brązowy, lekko wpadający w pomarańczowy, ważne żeby był to kolor cieplejszy od poprzedniego. 
  • Najjaśniejszy - ja użyłam lekko świecącego się  jasnobeżowego.
Niestety na moich zdjęciach jak zwykle nie widać żadnych cieni, ale uwierzcie mi one tam były i w rzeczywistości robiły wielką różnicę ;) Dlatego postaram się krok po kroku przedstawić Wam co robiłam:
  1. Najjaśniejszy cień nałożyłam na całą ruchomą powiekę - bardzo delikatnie, tak żeby za bardzo nie rozjaśnić powieki, ale nadać jej lekkiego blasku :P
  2. W zagięcie powieki oraz odrobinę powyżej nałożyłam szarobrązowy cień i dokładnie roztarłam, tak żeby nie było żadnych ostrych linii oraz ciemnych kolorów, ale żeby ładnie zaznaczyć kontur oka. 
  3. W zewnętrznym kąciku oka, ponad zagięciem nałożyłam drugi cień. To również musi być wykonane delikatnie, polecam nałożyć bardzo mało cienia. Nadaje to oku trójwymiarowego wyrazu oraz ociepla cały makijaż. 
  4.  W kącik oka oraz pod łukiem brwi nałożyłam jasny cień, żeby rozświetlić i otworzyć oko. 
  5. Na górnej powiece namalowałam kreskę używając jaskrawej zielonej kredki i cienkiego pędzelka. Polecam również spróbować namalować kreskę eyelinerem, dla niektórych może to okazać się łatwiejsze oraz zdecydowanie będzie to lepiej widoczne. Ja użyłam kredki, ponieważ akurat nie posiadam takiego eyelinera i efekt mi się podobał, był delikatny i zdecydowanie lepiej widoczny z bliska (na zdjęciu nieco podkręciłam kolory, żeby efekt był lepiej widoczny. 
  6. Na dolnej powiece tuż przy linii rzęs namalowałam kreskę brązową kredką (ale nadałby się również cień), podkreślając tym zieloną kreskę. 
  7. Na koniec pomalowałam rzęsy czarnym tuszem, polecam chwilę poświęcić temu zajęciu, ponieważ na rzęsach mogą znajdować się pozostałości po zielonej kredce. 
Muszę przyznać, że mi makijaż podoba się bardzo i na pewno często będę go nosić w te wakacje (a może spróbuje jeszcze z innymi kolorami :D), zwłaszcza, że okazał się być bardzo wytrzymały. Moje oczy (zwłaszcza prawe) mają skłonność do łzawienia, więc oczywiście dolne kreski trochę się rozmazały (ale nie było to ta widoczne jak w przypadku czarnych kresek), ale zielone pozostały do końca dnia i nawet miałam mały problem ze zmywaniem ich ;)

A wy macie jakieś ulubione wakacyjne makijaże i oczywiście co myślicie o moim pomyśle? :D

niedziela, 22 czerwca 2014

2NE1 - Gotta Be You

Cześć wszystkim :)
Ostatnio zdałam sobie sprawę, że nie pisałam jeszcze o najnowszej piosence 2NE1, a wyszła ona już chyba z miesiąc temu. Trzeba to nadrobić!


O samej piosence niestety nie mam zbyt wiele do powiedzenia, ponieważ niespecjalnie mi się ona podoba :< Może to kwestia tego, że ostatnio praktycznie wcale się słuchałam k-popu, ale ta piosenka wydaje mi się taka zwykła... To znaczy zwykłą jak na k-pop i standardy Korei. Oczywiście głosy dziewczyn jak zwykle fantastyczne, ale poza tym, moim zdaniem, szału nie ma ;)


Muszę przyznać, że teledysk też mnie szczególnie nie zachwycił. Tak właściwie to nic się w nim nie dzieje. Dziewczyny krążą po kolorowym labiryncie, CL "myje się" z samochodem, Minzy "robi zakupy", a Dara bierze prysznic w deszczu pieniędzy, a na dodatek co jakiś czas pokazują jakiegoś kolesia...
I mean WTF?!
Maksymalny poziom swagu osiągnięty XD

Co do wyglądu dziewczyn to zacznę od CL: cudownie <3 Blond włosy, tym razem związane w jednego kucyka i grzywka :D Czego chcieć więcej? Wygląda po prostu obłędnie. Podoba mi się też, że tym razem postanowili przedłużyć Minzy włosy, według mnie wygląda tak bardzo ładnie i chciałabym zobaczyć tego więcej. Dara całkiem osiwiałą, ale wygląda całkiem ładnie. Bom też wygląda nieźle, chociaż nie wiedzieć czemu, nie przemawia do mnie jakoś ta grzywka, ale za to jej twarz nabiera coraz więcej emocji, aby tak dalej, trzymam kciuki! :D No i te makijaże *o* Wszystkie mi się podobają, muszę je sobie koniecznie wypróbować ;)


To by było na tyle :) Napiszcie mi co wy sądzicie o tej piosence i teledysku :D

środa, 18 czerwca 2014

Dzień Japoński WAKAIcon

Witajcie kochani ^^
Ostatnio, tak jak rok temu, grupa WAKAI TEAM zgłosiła się do mnie z prośbą o napisanie Wam o ich mini jednodniowym  konwencie i oczywiście uznałam, ze to wspaniały pomysł i chętnie ich wesprę :D

Klikniecie na obrazek przenosi na stronę wydarzenia na Facebook'u :D

Jak można przeczytać na plakacie impreza odbędzie się 21 czerwca (czyli już niedługo) w Osiedlowym Klubie "Uszatek" przy ulicy Uczniowskiej 7 w Tychach od godziny 12:00. Dla uczestników zaplanowane jest wiele atrakcji, a wstęp jest wolny :D Ja niestety się nie wybiorę bo jest to dla mnie troszkę za daleko jak na jeden dzień, ale jeśli Wy macie nieco bliżej to serdecznie polecam wybranie się, z własnego doświadczenia wiem, że takie małe imprezy mogą czasami być o wiele lepsze od wielkich konwent i niekiedy łatwiej jest na nich poznać fajnych ludzi ;)

niedziela, 15 czerwca 2014

Magnificon Expo XII, Kraków 31 Maja - 1 Czerwca 2014

Witajcie kochani ^^
Dzisiaj przybywam do Was z relacją z konwentu Magnificon, który co prawda odbył się już jakiś czas temu, ale najpierw musiałam odespać, a później czekałam na fajne zdjęcia i nagranie z cosplay'u ;)

fot. Cosplay & Conventions by Norman Lenda

Wraz z grupą znajomych wybraliśmy się na konwent już w piątek, żeby wcześniej wykupić wejściówki i nie musieć stać w sobotę w kolejce (która była olbrzymia). Impreza odbywała się w najnowszej hali EXPO i muszę przyznać, że hala robiła wielkie wrażenie, naprawdę wszystko wyglądało bardzo profesjonalnie i było czysto jak nigdy, ale na sleepy był przeznaczony inny budynek (oddalony od hali o 2,5 km jeśli dobrze pamiętam, ale dało się to przeżyć bo w w nocy kursował darmowy autobus). Ostatecznie dotarliśmy pod budynek ze sleepami około godziny 22 i napotkaliśmy kolejkę, a następnie staliśmy, staliśmy, staliśmy... Kolejka nie była co prawda duża, ale wpuszczano 5 osób na pół godziny i byłabym to wstanie przeżyć, no bo wiadomo każdemu zdarzają się obsuwy, zwłaszcza jeśli organizuje się takie duże imprezy, nawet pomimo to, że w tym tłumie (nie dużym, ale ściśniętym) i z ogromnym plecakiem zaczynało mi się robić słabo, gdyby nie ta jedna jedyna osoba, która dmuchała mi dymem papierosowym praktycznie w twarz... No ale w końcu mi się udało, dostałam swoją wejściówkę i mogłam się rozłożyć :D Sleepy niestety nie były na takim poziomie jak hala. Na dwanaście obiecanych pryszniców, znalazłam dwa... Wiecznie brakowało papieru toaletowego i takie tam tradycyjne konwentowe problemy :P Później jeszcze coś zjadłam, posiedziałam trochę ze znajomymi i ostatecznie poszłam spać.

Wybaczcie jakość, ale zdjęcie było robione
 telefonem, przy tragicznym świetle.
Sweet focia z Nane by Nane :D

Następnego dnia obudziłam się dosyć wcześnie, bo miałam trochę do zrobienia (jak zwykle naobiecywałam zrobić ludziom makijaże itp. :P). W końcu około godziny 9, po wkurzaniu się na mój cosplay i ogólnie wygląd (co tylko mogło poszło nie tak) wyruszyliśmy na miejsce konwentu. Jak już pisałam wcześniej sama hala zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Trochę "pozwiedzałam", pooglądałam co ludzie mają na stoiskach (ostatecznie kupiłam sobie zawieszkę z Goku) i jakoś tak mi mijał czas. Ze względu na liczbę cosplay'erów nawet nie wybrałam się na próbę i stwierdziłam, że pójdę na żywioł (w sumie nie wyszło tak źle). Tak wiec dalej łaziłam i łaziłam, rozmawiałam ze znajomymi i sama nie wiem co robiłam :P W trakcie tego sama nie wiem czego spotkałam wielu wspaniałych ludzi, którzy prosili mnie o zdjęcie i zapewniali, że podoba im się mój cosplay i teraz chciałabym im wszystkim za to podziękować (nawet jeśli tego nie przeczytają). Nawet nie zdajecie sobie sprawy jak cudownym uczuciem jest usłyszeć nawet najmniejszą pochwałę, za coś co zrobiliście, nie mówiąc już o tym jak ktoś chce mieć Wasze zdjęcie. Poszłam też obejrzeć Cosplay Debiut i muszę powiedzieć, że pod wrażeniem, poziom był naprawdę wysoki, a niektóre stroje i występy mnie szczerze zachwyciły :D

fot. Konwenty południowe
Omnomnomnom... :D
fot. Konwenty południowe

O godzinie 17 zaplanowany był cosplay, więc ja wybrałam się tam wcześniej, bo tego wymagali od nas organizatorzy. Okazało się jednak, że na mainie coś obsunęło się z czasem i musieliśmy zaczekać, ponieważ przed nami zaplanowana była jeszcze jedna atrakcja. Pomimo bólu nóg i pleców (do siedzenia dostępna byłą tylko podłoga, a mój cosplay nie sprzyjał siedzeniu na niej) o głowie już nie wspominając, czekałam. Muszę przyznać, że trochę wstyd mi za niektórych cosplay'erów i ich zachowanie, naprawdę rozumiem zdenerwowanie i zmęczenie, ale jednak, niektórzy przesadzali w okazywaniu swojego niezadowolenia. Po prawie godzinie czekania okazało się, że organizatorzy zgubili wszystkie podkłady muzyczne, więc musieliśmy zaczekać kolejne pół godziny, żeby je zorganizowali. Kiedy w końcu cosplay się zaczął wszystko szło dosyć płynnie, dopóki prowadzący nie ogłosił godzinnej (a w praktyce "troszkę" dłuższej) przerwy na koncert (brakowało dosłownie trzech grupek, żebym mogła wystąpić...) No ale nic, przeżyłam, trochę się powkurzałam, ale poszłam na bubble tea, zjadłam trochę żelek i ostatniego batonika (nie chciało mi się iść do sleepa, więc przez cały dzień zjadłam czekoladę i dwa batoniki zbożowe oraz parę kupionych na stoisku żelek), ale przeżyłam. W końcu (około 21) cosplay miał zostać kontynuowany, ale znów musieliśmy trochę zaczekać, ponieważ prowadzącego gdzieś wcięło... Jednak udało mi się wystąpić (jakieś 4,5 godziny po tym jak miał zacząć się cosplay) udało mi się wystąpić (jeśli chcecie zobaczyć nagranie to wrzucam je poniżej). Muszę przyznać, że nie potrafię ocenić swojego występu, ponieważ: a) było późno i po tym całym czekaniu nie miałam się już siły nawet denerwować, b) jak zwykle nic nie pamiętam od momentu wejścia na scenę i c) nigdy nie potrafię ocenić swojego występu, ponieważ zawsze się go wstydzę XD

Mój występ zaczyna się 5:40 ;)
fot. Kristos Photo&Graphy

Po cosplay'u trochę jeszcze połaziłam, obejrzałam fragment Euro Cosplay'u, ale w trakcie zmogło mnie zmęczenie i poszłam do sleepa, gdzie z czystą przyjemnością umyłam się i przebrałam, zjadłam coś i poszłam spać. Następnego dnia źle się czułam, więc nie miałam już siły jechać na halę, więc posiedziałam trochę rano ze znajomymi i w końcu pojechałam do domu (uczyć się na sprawdzian z chemii lub biologii, nie pamiętam już :P). W końcu nie udało mi się wybrać na żaden panel, czego bardzo żałuję i przepraszam, jeśli kogoś nie zauważyłam lub poznałam (zdarzyło mi się po fakcie przypomnieć sobie, że ja przecież tego kogoś znam... XD) lub jeśli wpadliście na mnie akurat kiedy wkurzona szłam na przerwę w trakcie cosplay'u :)

fot. Cosplay & Conventions by Norman Lenda

Ostateczne, pomimo całego tego zamieszania z cosplay'em, wspominam konwent całkiem nieźle. Zawsze cieszę się z okazji do spędzenia czasu z moimi znajomymi, a zwłaszcza tymi, których nie widuję na co dzień i oczywiście nigdy nie zapomnę tych wspaniałych ludzi, których poznałam na konwencie :D
Na koniec moi wszyscy znajomi wiedzą, że jestem im ogromnie wdzięczna za razem spędzony czas i wszystko, ale dodatkowo chciałam podziękować Lady Nilin, za fajnie spędzony czas i zaciągnięcie mnie do fotostudia (sama pewnie w końcu bym zapomniała :P).

Więcej zdjęć:
Cosplay & Conventions by Norman Lenda
Konwenty południowe
Kristos Photo&Graphy
Foto Czarny

To by było na tyle, napiszcie mi jeśli byliście na konwencie i jak Wam się podobało, a jeśli nie byliście, to czy chcielibyście się wybrać na kolejny i jak podobał Wam się post :D

niedziela, 8 czerwca 2014

Magazyn Asia on Wave nr 3

Witajcie kochani ^^
Od razu chciałam przeprosić, że w zeszłym tygodniu nie było nowego posta, ale musiałam odespać Magnificon (którego recenzja pojawi się za tydzień), a w szkole wszyscy poszaleli i cały czas muszę zaliczać jakieś sprawdziany i inne takie (w tej chwili powinnam się uczyć niemieckiego) :< Ale teraz przybywam do Was z recenzją trzeciego numeru magazynu Asia on Wave :D


Na początek, wiem, że się powtarzam, ale chciałam po raz kolejny wspomnieć o cudownej grafice tego magazynu. Sama okładka - WOW! Zdjęcia nie tylko są dobrze dobrane, ale też są w świetnej jakości. Chyba wszyscy wiemy, że zanim zdążymy się dobrać do artykułów zwracamy uwagę na grafikę, która w tym przypadku jest bardzo przyjemna i moim zdaniem to duży plus, który można przypominać przy okazji każdej recenzji. Z przyjemnością wciąż przeglądam zdjęcia z artykułów o podróżach. 

Po drugie jak wspomniałam wcześniej bardzo podoba mi się podział spisu treści, łatwiej jest odnaleźć to czego nam trzeba. Normalnie nie zwraca się uwagi na takie rzeczy, ale uważa, że to zdecydowanie ułatwia czytanie :D

Co do artykułów to muszę przyznać, że ich jakość się poprawiła. Poza tym w tym numerze bardzo podoba mi się tematyka. Z dziedziny muzyki nie tylko można było poczytać o zespołach, ale również na przykład o tradycyjnych chińskich instrumentach, co dla mnie wydawało się bardzo ciekawe :) Z kinematografii też możemy się dowiedzieć czegoś o Chinach, a konkretnie o początkach kina w tym kraju. Już drugi raz pojawił się kącik "AoW Zone" tym razem ekipa poleca nam anime i muszę przyznać, że dzięki temu moja lista anime do obejrzenia znów się powiększyła :D Chyba moje ulubione artykuły w tym numerze odchodziły z kategorii styl i podróże - "Co kryje się w szafir Japonki?" oraz "Hong Kong", czy "Shanghai" (o mój Boże te piękne widoki). Cieszę się, że przeczytałam te artykuły, bo szczerze mówiąc, nawet mając dostęp do takich informacji na wyciągnięcie reki, sama nie wiem czy sięgnęłabym do takich artykułów (po prostu nie wpadłabym na to, żeby tego szukać). No i oczywiście jedzenie... Jak tylko zdobędę jakieś pieniądze (spłukałam się po Magnificonie plus robię sobie kolczyka) to idę na zakupy i robię Chuoi Chien - słodkie, smażone banany, o których samo pisanie sprawiło, że jestem głodna ;)

Na koniec jak zwykle dodam, że gazeta cały czas się poprawia (np. mój problem z tłami prawie całkowicie się rozwiązał) i baaardzooo mi się to podoba :D

To by było na tyle na dzisiaj, mam nadzieję, że post się podobał ^^ Dajcie znać co o nim i o trzecim numerze AoW myślicie. I oczywiście jeszcze trzy tygodnie do wakacji!!!