poniedziałek, 10 listopada 2014

Żałuję, że to obejrzałam...?

Może nie żałuję, ale nie potrafię opisać uczucia jakie we mnie wzbudza...

Witajcie kochani ^^
Ostatnio oglądałam serial "Czas Honoru" i chciałam się z Wami podzielić moimi przemyśleniami na jego temat.


Na początek muszę napisać, że moim zdaniem serial jest bardzo ciekawy i dobrze zrobiony, ośmielę się nawet powiedzieć, że jest to najlepszy polski serial z jakim miałam styczność. Jak łatwo można się domyślić serial umiejscowiony jest w okresie II Wojny Światowej i opowiada o czterech chłopakach, walczących w imieniu Polski Podziemnej. Muszę przyznać, że jako osoba, która za historią nigdy nie przepadała i nienawidziła wręcz się jej uczyć, z tego serialu nauczyłam się o wiele więcej niż ze szkoły, zwłaszcza, że tak naprawdę o tym okresie w szkole uczy się bardzo mało. 

Ale przejdźmy do sedna, czemu żałuję, skoro tak bardzo podobał mi się ten serial? 
Bo jest to jeden z seriali, które (przynajmniej mi) dają do myślenia. Życie głównych bohaterów jest takie... Pełne sensu? Oni są taki wierni celowi, który sobie wyznaczyli, codziennie walczą, żeby wyzwolić Polskę, Moim zdaniem taka postawa jest niesamowicie piękna i obawiam się, że nie ma już zbyt wielu ludzi, którzy byliby zdolni tak wiele poświęcić. Nie mówię, że nie ma ich wcale i mogę się mylić, może ich być wielu, w końcu różne sytuacje mogą w nas wyzwolić rzeczy, o których nie mieliśmy pojęcia, że w nas są. Na przykład ja sama nie wiem jak bym się zachowała w takiej sytuacji. Lubię wierzyć, że starałabym się walczyć, bo jestem raczej osobą, która jak przyjdzie co do czego, potrafi wziąć sprawy w swoje ręce, ale kto wie? 
Nie mam teraz na myśli, że chciałabym żyć w tych czasach, ani że życie teraz nie ma sensu lub że nie mam już wśród nas takich wspaniałych, skłonnych do poświęcenia ludzi Oczywiście, że nie, jest wręcz przeciwnie, Po prostu ten serial popchnął mnie w stronę takich życiowych przemyśleń :P 

Po drugie, ten serial jest taki smutny... Wiem co mi powiecie; no a czego się spodziewałaś po serialu o wojnie? Oczywiście byłam świadoma, że bohaterowie, nawet główni będą umierać i wciąż zdecydowałam się oglądać. Ale nie chodzi tylko o to, ja po prostu w tej dziedzinie jestem swojego rodzaju masochistką... W tym przypadku dobrym przykładem jest też japońska drama "1 Litre no Namida".


Bo z jednej strony z jakichś niewyjaśnionych powodów lubię oglądać dramaty, ale później przez co najmniej tydzień chodzę smutna... Ale to jeszcze nie koniec... Żeby tego było mało po obejrzeniu czegoś co mi się spodobało, nawet jeśli było smutne, to ja wchodzę na YouTube i katuję się filmikami związanymi z danym filmem/serialem... Wiem, wiem, sama sobie to robię i tylko ja jestem temu winna, ale nie potrafię przestać. No ale jak to jest, że chcę sobie tylko ładnie posłuchać piosenki z "Czasu Honoru", a tu w propozycjach wyskakuje mi co najmniej pięć filmików zatytułowanych "Śmierć kogoś tam..." :< 

Reasumując nie, zdecydowanie nie żałuję, ale później mam życiowe przemyślenia i jestem strasznie smutna, co jest tylko i wyłącznie moją winą... :P

To by było na tyle, mam nadzieję, że Was nie zanudziłam moimi przemyśleniami. Napiszcie mi, co myślicie o tego typu poście, może ktoś z Was jest psychicznym masochistom jak ja? Jeśli tak to jakie tytuły wywołały u Was takie uczucia? A może macie na to jakieś swoje metody? 

11 komentarzy:

  1. Po "Litrze łez" naprawdę miałam całe wiadro wody!
    Jedna z najbardziej niezwykłych, czarujących historii, które koniecznie trzeba obejrzeć! Dlaczego? Bo warto sobie zadać pytanie, dlaczego w ogóle żyjemy?

    Czasu honoru nie obejrzałam, ale wiem, że muszę to nadrobić!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się w 100%, a "Czas Honoru" naprawdę polecam :D

      Usuń
  2. Podobny do Czasu Honoru też związany z powstaniem jest film Miasto 44, jak nie oglądałaś to polecam. Prawie całą szkołą byliśmy na tym filmie i co 2 minuty słychać było szelest wyciąganych chusteczek. Sama też się poryczałam i myślę że warto go obejrzeć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie muszę się wreszcie wybrać na ten film, bo na razie mi się jeszcze nie udało :<

      Usuń
  3. No to w tym przypadku mamy podobnie - też nie za bardzo lubię oglądać rzeczy tego typu. Nie dlatego, że są źle zrobione, ale dlatego, że dają mi do myślenia i uświadamiają, ile zła jest na świecie, jak kruche ono może być...Kiedy oglądam anime/seriale/filmy lub czytam książki - zazwyczaj takie, w których bohaterowie nie mają 'lekko' - trzymam kciuki za happy end. Zazwyczaj do niego nie dochodzi, niestety - a przecież mowa tu o fikcji. Co dopiero, kiedy oglądam coś opartego na faktach, gdzie wszystko z góry jest skazane na porażkę...
    O "Czasie Honoru" słyszałam wiele dobrego - sama zastanawiam się nad obejrzeniem tego serialu, kiedy znajdę trochę wolnego czasu. W zamian za to całkiem niedawno byłam z klasą na filmie "Miasto 44". Niby polska produkcja jakich wiele, ale kiedy wyszłam z sali, zaniemówiłam...Zazwyczaj nie jestem kimś kto wylewa łzy na seansie, jednak w tym przypadku było inaczej. Czemu? Bo miałam świadomość, że takie sytuacje rzeczywiście mogły się zdarzyć, że wielu ludzi zginęło w podobny sposób...A dramę, o której wspomniałaś, mam akurat w planach. ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "jak kruche ono może być" - miałam tu na myśli życie, zjadło mi słowo. >.<

      Usuń
    2. Dokładnie, z jednej strony są to piękne, naprawdę warte poznania historie, a z drugiej często wpędzają mnie w taki podły nastrój i przynoszą ciężkie życiowe przemyślenia, że aż sama nie wiem co robić
      "Czas Honoru" i "1 Litre no Namida" zdecydowanie polecam, jeśli tylko lubisz tego typu tematykę, a na "Miasto 44" muszę w końcu się wybrać :)

      Usuń
  4. Nie lubię oglądać filmów o tematyce wojennej bo potem strasznie przeżywam ukazane tam wydarzenia i potrafię nie przespać pół nocy rozmyślając o tym. Dlatego oglądam takie rzeczy tylko wtedy kiedy każą nam w szkole.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię, bo dla mnie jest to bardzo ciekawe, ale mam dokładnie to samo, po niektórych odcinkach dosłownie nie spałam pół nocy bo płakałam, albo wyobrażałam sobie jakie musiało być wtedy życie...

      Usuń
  5. Mam dokładnie tak samo, ogólnie uwielbiam dramaty i kocham nieszczęśliwe zakończenia, ale z drugiej strony tak jak Ty strasznie się przejmuje tym co oglądam i później przez parę dni przeżywam. >.<

    OdpowiedzUsuń