środa, 31 grudnia 2014

Grudzień 2014

Witajcie kochani ^^
Przyszedł czas na kolejne podsumowanie miesiąca, nie wierzę, że ten czas tak szybko leci :D

1. Film


Guardians of the Galaxy 

Osobiście jestem wielką fanką filmów Marvela, wiec już od dłuższego czasu czaiłam się na ten film i wreszcie udało mi się go obejrzeć :D Nie jest to typowy film tego rodzaju, ale i tak bardzo mi się podobał. Zdecydowanie polecam fanom komiksów, fantastyki, science fiction i oczywiście komedii.

2. Książka (w tym miesiącu wciąż czytałam Czas Honoru, więc w tym punkcie postanowiłam napisać o mandze, którą czytałam)

Ouran High School Host Club

Ouran to było jedno z moich pierwszych anime, więc mam do tej historii wielki sentyment i wreszcie udało mi się przeczytać mangę w całości, z czego bardzo się cieszę. Muszę przyznać, że w trakcie kilku ostatnich tomów miałam małe załamanie, bo moim zdaniem manga bardzo się wtedy zmieniła i to zdecydowanie na gorsze. Historia z lekkiej, szkolnej komedii z wątkami romantycznymi zmieniła się w ciężką, pełną cierpienia telenowele i sprawiła, że przestałam lubić niektóre postacie. Nas szczęście jednak w ostatnim tomie to znów się zmieniło i mogłam się nacieszyć moją ukochaną komedią i cudownie głupkowatymi bohaterami :D

3. Serial

Stalker

Jest to nowy serial, jak na razie pojawiło się tylko 11 odcinków i muszę przyznać, że z niecierpliwością czekam na kolejne. Nie spodziewałam się, ze tak bardzo się wciągnę :P Polecam osobom, które lubią detektywistyczne, lekko wpadające w klimat thrillera seriale ;)

4. Muzyka

Lindsey Stirling & Lzzy Hale - Shatter Me

Lindsey to niezwykle utalentowana YouTuberka, a Lzzy jest wokalistką zespołu Halestorm, który uwielbiam już od bardzo dawna, więc jak mogłam nie uzależnić się od tej piosenki :P

5. YouTuber


O Connorze już wspominałam na blogu, więc nie będę się znowu rozpisywać. Bardzo go lubię ponieważ jego filmiki są zawsze takie pozytywne i pełne energii, on daje mi inspirację i chciałabym żeby to co robię było chociaż trochę podobne do tego co robi on :D

6. Wydarzenie miesiąca

W tym miesiącu co prawda nie zdarzyło się za wiele (dla zainteresowanych - wciąż ćwiczę :P), ale cieszę się, że udało mi się opublikować kilka postów więcej niż zazwyczaj i mam nadzieję, ze Wy też byliście z tego zadowoleni ^^

Na koniec chciałam jeszcze wszystkim życzyć Szczęśliwego Nowego Roku, mam nadzieję, że ten rok będzie dla Was jak najlepszy, spełnią się wszystkie Wasze marzenia i osiągniecie jak najwięcej. Jednocześnie dziękuję Wam bardzo za kolejny spędzony ze mną rok i mam nadzieję na przynajmniej jeszcze jeden :D

czwartek, 25 grudnia 2014

Czego w świętach nie lubię?

Witajcie kochani ^^
Dzisiaj z okazji świat pojawia się dodatkowy post, który dotyczy kolejnego z moich małych dziwactw (mam takich wiele) :P Postanowiłam, że napiszę o tym, głównie żeby zobaczyć, czy ktoś jeszcze poza mną tak ma :D
Otóż nie jestem wielką fanką świąt... Straszne? Czekajcie będzie jeszcze gorzej...
Czemu nie lubię świąt? Bo cała moja rodzina jest wtedy w domu...
Wiem, wiem, brzmię jak jakaś okropna osoba, która nie docenia tego co ma i nie lubi spędzać czasu ze swoją rodziną, ale to nie o to chodzi. Po prostu mam dosyć dużą rodzinę - siedem osób - i raczej małe mieszkanie, więc mimo że ich wszystkich kocham (no powiedzmy, że wszystkich :P) to po dłuższym czasie (np. jednym dniu) spędzanie z nim czasu robi się BARDZO męczące. Ja z natury jestem raczej introwertykiem, spędzanie czasu z ludźmi po jakimś czasie robi się dla mnie męczące i po prostu potrzebuję przerwy, czasu tylko dla siebie. Niestety jednak w domu pełnym ludzi nie mam takiej możliwości. Dosłownie, żeby pobyć sama musiałabym chyba iść do łazienki, a i tak zaraz ktoś by się dobijał, pytając kiedy wyjdę... Także nie chodzi tu o same święta, bo chyba każdy przynajmniej trochę je lubi, ani o moją rodzinę, bo mimo tego, że nie zawsze się dogadujemy to mogłam trafić zdecydowanie gorzej, ale chyba o mój charakter. Źle się czuję w tłumie ludzi, czasami nawet jeśli ten tłum to moja własna rodzina lub przyjaciele, czasem po prostu potrzebuję trochę czasu tylko dla siebie i uważam, że nie ma w tym nic złego. No może poza tym, że właśnie takie odczucie trochę psują mi święta, ale zdecydowanie da się to przeżyć. Ale o tym może następnym razem :P
Dodatkowo w przed świętami robi się to wyjątkowo upierdliwe, bo wszyscy są zabiegani, sprzątają, gotują i nie wiadomo co jeszcze robią. A ze zmęczenia i przepracowania jak wiadomo rodzą się negatywne emocje, pretensje i rosnące urazy. Ja na przykład usłyszałam ostatnio od mamy, że muszę zrobić karierę, bo w kuchni to się za bardzo nie przydaję :P Dodam tylko, że moja mama z natury jest raczej krytyczna i wymagająca, więc ja już dawno powiedziałam, że nie zamierzam niczego przy niej gotować ani piec, bo nie mam ochoty słuchać narzekać :P


To by było na tyle :D Napiszcie mi co Wam psuje święta, albo co w nich lubcie najbardziej. Wesołych Świąt ^^

środa, 24 grudnia 2014

Świąteczny "elf"

Witajcie kochani ^^
Dzisiaj z okazji świąt chciałam podzielić się z Wami króciutkim, świątecznym opowiadaniem, które napisałam. Nie jest to jakieś wybitne dzieło, ani moja najlepsza praca, ale jakoś tak mnie natchnęło... Mam nadzieje, że Wam się spodoba :D

        John westchnął cicho próbując otworzyć kolejne okno. W końcu napotkał jedno, które było niedomknięte. Głupi ludzie nigdy się nie uczą… Ale co tam, dla niego to lepiej. Najciszej jak umiał wszedł do pokoju i rozejrzał się. Pomieszczenie było zupełnie puste i panowała cisza. Wiedział, że mieszkańcy tego domu są na piętrze i wszyscy już śpią, ale mimo wszystko, obszedł wszystkie pomieszczenia na parterze. Przezorny zawsze ubezpieczony! Po małym obchodzie wrócił do punktu wyjścia, czyli do salonu. Było to duże bogato wyposażone pomieszczenie, na ścianie wisiał duży telewizor, naprzeciwko niego stała sofa obita w najprawdziwszą skórę. To zagłuszyło jego wyrzuty sumienia przynajmniej na chwilę. W kącie obok kominka stała świątecznie przystrojona choinka, a pod nią oczywiście masa prezentów. John właśnie pochylał się nad stertą prezentów, kiedy usłyszał ja sobą cichy głos.

- Czy jest pan elfem?

Mężczyznę sparaliżował strach, nikt do tej pory nie przyłapał go w pracy. Oddychając głęboko odwrócił się i zobaczył… Małego chłopca. Miał na sobie piżamkę w dinozaury, jedną ręką pocierał zaspane oczy, a w drugiej trzymał maskotkę.

- Proszę? – Spytał automatycznie John.

- Czy jest pan elfem, pomocnikiem Mikołaja? – Spytał już nieco głośniej chłopiec.

- Ja… - John zawahał się przez chwilę. – Tak – powiedział w końcu – widzisz Mikołaj ma dzisiaj bardzo dużo pracy, a jest tylko jeden. Więc… Troszkę mu pomagam. Sprawdzam, czy wszystkie dzieci dostały odpowiednie prezenty.

- Naprawdę? – Ucieszył się chłopiec. – Czy ja dostałem dobre prezenty?

John podrapał się po brodzie.

- Zobaczymy… Jak się nazywasz?

- Adam – powiedział chłopiec, podchodząc nieco bliżej.

- O tak Adasiu, dostałeś tutaj wszystko, co przygotował dla ciebie Mikołaj. Ale teraz powinieneś już wracać do spania.

- Ale ja nie chcę! Pan nie śpi prawda?

John westchną z lekkim poirytowaniem.

- No tak, ale jak widzisz, ja jestem dzisiaj w pracy, moja córeczka śpi sobie smacznie w domu.

Oczy chłopca otwarły się szerzej i aż podskoczył w miejscu.

- Ma pan córkę? Jak ma na imię?

- Jenny – powiedział mężczyzna. – Jest troszkę od ciebie młodsza.

- A czy ona dostała dobry prezent od Mikołaja? Sprawdziłeś to już?

John spuścił wzrok i zastanowił się przez chwilę.

- Widzisz Adam, Jenny niestety nie dostanie w tym roku prezentu…

- Ale czemu, czy była niegrzeczna?

- O nie, wręcz przeciwnie, była bardzo grzecznym małym elfikiem, tak po prostu się czasami dzieje…

Adam raptownie posmutniał. Podszedł do Johna, wyciągając rączkę, w której trzymał maskotkę. Był to mały, brązowy miś ubrany w biały sweterek.

- Niech pan da to Jenny – powiedział, machając Johnowi maskotką przed twarzą. – Może się nim zaopiekować żeby nie było jej smutno.

Johnowi łzy napłynęły do oczu. Taki mały chłopiec a był lepszym człowiekiem niż niejeden dorosły. Był gotowy oddać swoją zabawkę nieznanej mu dziewczynce, jego córeczce, tylko po to, żeby nie było jej smutno.

- I ciastka – powiedział Adam. Wcisnął Johnowi zabawkę i podbiegł do szafki, na której stał talerz ciasteczek czekoladowych. – Czemu Mikołaj ich nie zjadł?

- Widzisz mały, Mikołaj ma dużo domów do odwiedzenia i w nich wszystkich czekają na niego ciastka, nie da rady zjeść ich wszystkich.

Adaś zamyślił się na chwilę, po czym wyciął talerz przed siebie.

- No to może my trochę zjemy? A resztę będzie mógł pan wziąć Jenny! - Powiedziawszy to, wepchnął sobie do ust jedno ciasteczko, a drugie podał mężczyźnie.

John wziął ciasteczko od chłopca i zjadł je szybko, przyglądając się chłopcu, który powoli zasypiał już na podłodze.

- Powinieneś już wracać do łóżka? Co będzie jak twoi rodzice zdadzą sobie sprawę, że nie śpisz?

- No taaaaaak – Adam ziewnął i otrzepał ręce. – Weźmie to pan do Jenny? – Spytał, wskazując na maskotkę, a następnie podał mu pozostałe ciastka.

- Oczywiście – powiedział John i pogłaskał chłopca po głowie. – Ona… Na pewno się ucieszy.

Adam uśmiechnął się a John pomyślał, że to najpiękniejszy uśmiech jaki w życiu widział. Tylko istota tak niewinna i przesiąknięta dobrem mogła się tak uśmiechać.

- Dobranoc – powiedział Adam i pobiegł na górę, do swojego pokoju.

- Dobranoc – szepnął John. Rozejrzał się po pokoju i dodał - Nic tu po mnie… - Po czym wyszedł z domu przez to samo okno, przez które się do niego dostał.



        - Mamo! Tato! Wstawajcie! Mikołaj u nas był! – Zawołał mały Adam, wbiegając do pokoju swoich rodziców.

- No już, już spokojnie, kochanie – powiedziała jego mama. – Jestem pewna, że Mikołaj przyniósł ci wszystko co chciałeś.

- Wiem o tym. Pan elf tu był. Powiedział, że sprawdza prezenty od Mikołaja. Z naszymi wszystko w porządku. Zjedliśmy razem ciasteczka i dałem mu misa dla Jenny… - Chłopiec wyrzucał z siebie urywki zdań z niesamowitą prędkością, więc jego rodzice nie mogli go zrozumieć.

- No to chodźmy obejrzeć te prezenty – tata chłopca wziął go na ręce i zaniósł do salonu. – A gdzie podziały się ciastka? – Spytał.

- Mówiłem wam – żachnął się Adam. – Był tu pan elf i razem je zjedliśmy…

Rodzice Adama spojrzeli na siebie, unosząc ze zdziwienia brwi.



        Jenny obudziła się w swoim małym łóżeczku. Naprawdę małym, już dawno z niego wyrosła, ale wciąż musiała w nim spać. Dzisiaj czym się jednak różniło. Obok jej głowy leżał mały brązowy miś w białym sweterku. Dziewczynka od razu uścisnęła maskotkę, po czym pobiegła do kuchni, gdzie znalazła swojego ojca.

- Czy to dla mnie tatusiu? – Spytała.

- Tak – powiedział John. – Podoba ci się? Ma na imię Adam i jest najlepszym misiem jakiego spotkałem. Musisz się nim dobrze zaopiekować.

- Jest śliczny – zawołała dziewczynka. – Mój mały Adaś!

Jenny przytuliła swojego tatę, po czym zauważyła co stało na stole za nim.

- Czy to ciasteczka? Takie jak robiła mamusia?

- Oczywiście kochanie – powiedział John z uśmiechem. – Mikołaj je dla ciebie przyniósł. Jeśli chcesz to za chwilę trochę sobie zjemy.

Jenny zrobiła zamyśloną minę.

- Tatusiu… Czy to znaczy, że mamusia jest teraz z Mikołajem?

- Tak – powiedział John po chwili namysłu. – Widzisz Mikołaj nie radził sobie sam, więc mamusia została jego elfem, żeby pomagać mu roznosić prezenty dla dzieci i robić te pyszne ciasteczka…

* * *


Na koniec oczywiście chciałam Wam wszystkim życzyć Wesołych Świąt, podziękować za wspólnie spędzony kolejny rok, wspieranie mnie w tym co robię, nie zdajecie sobie sprawy jak wiele to dla mnie znaczy :D Życzę Wam też, żebyście odnaleźli to co Wam sprawia przyjemność i mogli to rozwijać wraz z ludźmi, którzy będą Was w tym wspierać :)

WESOŁYCH ŚWIAT ^^

środa, 17 grudnia 2014

Nie piszę komentarzy

Witajcie kochani ^^
Jako, że w poprzednim tygodniu temat był dosyć poważny, w tym zdecydowałam się napisać o czymś trochę lżejszym. Można powiedzieć, że jest to takie moje małe dziwactwo.
Otóż ja nie piszę komentarzy... Sama właściwie nie wiem czemu. Pod moimi postami staram się odpowiadać na każdy komentarz i jest to dla mnie bardzo ważne, bo uwielbiam czytać co Wy macie do powiedzenia na dany temat i o tym z Wami dyskutować. Naprawdę jest to jedna z moich ulubionych rzeczy na blogu. Ale jeśli chodzi o cudze blogi, nawet takie, które czytam na bieżąco i uważam za bardzo interesujące... Nic nie piszę. Ostatnio zaczęłam się zastanawiać czemu tak jest i stwierdziłam, że czasami po prostu chyba nie mam nic do powiedzenia. Zgadzam się ze zdaniem autora i stwierdzam, że zbędne będzie przyznawanie mu racji w komentarzu, bo już to pewnie wie. Ale po raz kolejny wracam do kwestii mojego bloga i myślę sobie, że ja lubię jak napiszecie mi cokolwiek. Czasem fajnie jest usłyszeć, że ktoś się z tobą zgadza, nawet w nieistotnej sprawie.


Ten post nie będzie zbyt długi, ani szczególnie odkrywczy :P Chciałam Wam tylko przekazać dwie rzeczy. Po pierwsze jeśli podoba Wam się jakiś wpis, nie ważne na jakim blogu i nie ważne, że jest sprzed trzech lat. Jeśli macie coś do powiedzenia, to nie wstrzymujcie się przed napisaniem komentarza. Dla niektórych naprawdę wiele to znaczy, a jeśli nie to chyba trochę minęli się z powołaniem zakładając bloga. A po drugie jeśli prowadzicie swojego bloga nie przejmujcie się ilością komentarzy, czy wyświetleń. Nie o to tutaj chodzi. Najważniejsze jest, że to co robicie sprawia Wam przyjemność i jest dla Was ważne. I jeśli jest chociaż kilka osób, z którymi możecie dzielić się tym co tworzycie, to skupcie się na nich. Przynajmniej takie jest moje zdanie i ja tak do tego podchodzę. Dlatego tutaj przy okazji chciałam podziękować właśnie tym moim kilku osobom, których komentarze wciąż widuję pod postami, które nie opuściły mnie nawet po zmianach, które ostatnio zaszły. Myślę, że te osoby będą wiedziały, że to właśnie o nie chodzi i jak bardzo jestem im za wszystko wdzięczna oraz mam nadzieję, że nie zawiodę ich w przyszłości :D

Na koniec chciałam przeprowadzić mały eksperyment. Chciałabym poprosić każdego kto przeczytał ten post, żeby zostawił po sobie komentarz. To może być cokolwiek, swoje zdanie na ten temat lub po prostu uśmiechnięta emotikona albo nawet słowo "cześć", możecie też zostawić mi adresy do swoich bogów, którym bardzo chętnie się przyjrzę :) 

wtorek, 9 grudnia 2014

"We are all people, we are all equal..."

Hej kochani ^^
Jeśli obserwujecie mój fanpage na Facebooku to pewnie wiecie, że wczoraj uderzyłam się w palec na WFie i dlatego post się nie pojawił, ale już jest trochę lepiej, więc postanowiłam napisać :D
Już od jakiegoś czasu zabierałam się do napisania tego posta, ale mimo iż zdecydowanie jest to ważny i warty poruszenia temat, to nie jest on najłatwiejszym. Jednak wczoraj jeden z moich ulubionych YouTuberów wstawił filmik, który sprawił, że chciałam o tym napisać.


Zdaję sobie sprawę, że ani Connor ani ten filmik może Was nie interesować oraz że każdy ma różne zdanie na temat homoseksualizmu, ale akurat nie na tym chciałam się dzisiaj skupić. Jednak chciałam poruszyć temat, o którym Connor wspomniał w swoim filmiku, czyli to, że wszyscy jesteśmy równie. Niezależnie od naszej rasy, płci, seksualności, czy czegokolwiek innego. Jako biała, heteroseksualne dziewczyna, co prawda nigdy nie spotkałam się z jakimś większym dyskryminowaniem (no może poza wyśmiewaniem za lekką nadwagę), ale zawsze czułam, że coś jest z tym nie tak. No bo przecież to zazwyczaj są sprawy, nad którymi nie mamy władzy i nie ma nic złego w byciu trochę innym.
Jak pisałam nigdy nie spotkałam się z jakąś wielką nienawiścią skierowaną w moją stronę, ani sama jakoś bardzo nie nienawidziłam, oczywiście są osoby, które mnie nie lubią (i nawet jestem w stanie zrozumieć dlaczego) i są osoby, których nie lubię ja. Nie będę ukrywać zdarza mi się mówić niezbyt uprzejme rzeczy o takich osobach, jak chyba każdemu, ale niezależnie od tego jak bardzo kogoś nie lubię, nigdy nie zrobiłabym nic co mogła by tej osobie zaszkodzić. Dlatego nigdy nie mogłam zrozumieć publicznego wyzywania, poniżania itp. a już tym bardziej nienawiści posuwającej się do czynów fizycznych. No bo jaki to ma sens? Może jestem naiwna, ale nigdy nie będę tego w stanie zrozumieć. Zawsze kiedy ktoś mówi publicznie coś złego na temat kogoś innego to włącza mi się taka myśl "nie mów tego, to nie miłe"...
Wyjątkowo irytuje mnie wyśmiewanie ludzie za to czym się interesują lub co lubią. Halo, dzień dobry, każdy ma swój gust i nawet jeśli lubi One Direction to co Cię to obchodzi? Interesując się Azją, mangą, anime i dramami akurat z tym się spotkałam, aczkolwiek nigdy sobie zbyt wiele z tego nie robiłam. No bo po co? Reakcja tylko podsyca naszych gnębicieli. I taka jest właśnie moja rada, jeśli coś takiego przydarzy się Wam. Dopóki to tylko puste słowa to kompletnie nie ma się czym przejmować, skupcie się na ludziach, którzy akceptują Was takich jakimi jesteście, a pozostali być może nie zasługują na to, żebyście się nimi przejmowali. Jeżeli jednak to gnębienie przeradza się w coś więcej, coś z czym nie jesteście w stanie sobie poradzić to nie bójcie się zwrócić się do kogoś o pomoc. To jak jesteście traktowani nie jest fair i macie prawo coś z tym zrobić :)


Reasumując moje zdanie jest takie, że każdy powinien mieć prawo być sobą, nie wstydzić się tego i oczywiście nigdy nie spotkać się z agresją skierowaną w ich stronę ze względu na to jacy są lub czym się interesują. Zdaje sobie jednak sprawę, że nie jest to niestety możliwe, więc mam nadzieję, że dla każdego znajdzie się chociaż jedna osoba, która zaakceptuje to jaki jest i zwracam się z wielką prośbą do Was, żebyście następnym razem zastanowili się zanim powiecie coś niemiłego na temat kogoś innego :)

Okej, mam wrażenie, że cały ten post jest bardzo chaotyczny i nie ma za bardzo sensu, ale mam nadzieję, że chociaż trochę zrozumieliście co chciałam Wam powiedzieć ^^ Napiszcie mi jakie jest Wasze zdanie na ten temat :D

poniedziałek, 1 grudnia 2014

Listopad 2014

Witajcie kochani ^^
Zastanawiałam się nad tym już od jakiegoś czasu i wreszcie postanowiłam rozpocząć nową serię na blogu. Będzie to takie podsumowanie miesiąca, ulubione filmy, które obejrzałam, muzyka, której słuchałam, książki, seriale, jedzenie i inne fajne rzeczy, które mi się przytrafiły w trakcie tego miesiąca :D Można powiedzieć, że będzie to coś w stylu popularnych na YouTube "ulubieńców miesiąca", ale nie mam zamiaru wymieniać moich ulubionych kosmetyków (jestem biedakiem, który używa cały czas tych samych rzeczy... :P), no chyba, że coś powali mnie na kolana ;)
Sama nie wiem jak to wyjdzie i jak długo potrwa, ale chciałam spróbować czegoś nowego.
Reasumując, pod koniec każdego miesiąca, lub na początku kolejnego, pojawiać się będą posty, zawierające pewne stałe punkty (np. film obejrzany w tym miesiącu, który bardzo mi się spodobał) oraz zapewne różne dodatki, bo kto wie co się stanie w danym miesiącu ^^ To chyba na tyle, mam nadzieję, że ta seria Wam się spodoba :D

1. Film


Awake

Mieliśmy w szkole zastępstwo z panią od wychowania do życia w rodzinie i puściła nam ten film. Zaskakująco dobry wybór jak na nią :P Nie mogę powiedzieć o tym filmie zbyt wiele, nie spoilerując, ale zdecydowanie polecam. Film naprawdę daje do myślenia i jest dobrze zrobiony. To jest jeden z tych, kiedy przez chwilę ma się takie WTF? ale później wszystko na szczęście się wyjaśnia 

2. Książka


Jarosław Sokół - Czas Honoru

Jeśli czytaliście moje poprzednie posty to wiecie, że ostatnio oglądałam serial o tym samym tytule i bardzo mi się podobał. Niedawno moja siostra (przez którą zaczęłam oglądać ten serial) odkryła, że scenarzysta serialu napisał książkę :D Jestem aktualnie w trakcie pierwszej części, ale mam zamiar w najbliższej przyszłości przeczytać je wszystkie. 

3. Serial


Czas Honoru

Nie mogłabym nie wspomnieć o tym serialu, pisałam o nim już wcześniej, więc nie będę się rozpisywać tylko powiem, że moim zdaniem jest to najlepszy polski serial i naprawdę warto go obejrzeć ;)

Suits

Nie mogłam się zdecydować na jeden serial, więc musiałam dorzucić jeszcze Suits. Nie zdradzając wielu szczegółów i nie rozpisując się szczególnie powiem tylko, że jest to serial o prawnikach i jest naprawdę świetny, jest zabawny, postacie są genialnie wykreowane i naprawdę wciąga... Więc czemu wciąż czytasz tego posta i jeszcze nie oglądasz tego serialu? 

4. Muzyka


Troye Sivan - Happy Little Pill

Szczerze mówiąc nie jest to kompletnie typ muzyki, której słucham zazwyczaj, ale jakoś tak ta piosenka mnie urzekła. Ostatnimi czasy poszukiwałam jakiegoś nowego zespołu lub wykonawcy, od którego mogłabym się uzależnić, ale niestety mi się to nie udało... :< Za to ta piosenka bardzo mi się spodobała i zdecydowanie ją Wam polecam ^^

5. YouTuber


O Danie też już wcześniej wspominałam, ale postanowiłam wspomnieć jeszcze raz, bo ostatnio mam na jego punkcie obsesję :P Sama nawet nie wiem czemu, jest po prostu zabawny, a przy tym tak bardzo odnajduję się w jego filmikach... No i ten uśmiech... <3


Znów nie mogłam się zdecydować na tylko jedno, ale to i tak cud, że wybrałam dwóch, a nie z dziesięciu, ponieważ mniej więcej (skłaniałabym się bardziej ku więcej) tylu YouTuberów aktualnie oglądam... XD Tylera lubię za to, że jego filmiki zawsze poprawiają mi humor, jeśli chcę się pośmiać to wiem, że jego kanał będzie dla mnie idealny :D

6. Wydarzenie miesiąca (muszę jeszcze popracować nad tą nazwą :P)

W tym miesiącu stało się coś cudownego (przynajmniej dla mnie) - praktycznie przez cały miesiąc ćwiczyłam! Wiem, że dla Was to pewnie nic, ale jak dla mnie to wielki krok. Zawsze źle się czułam z tym jak wyglądam oraz ogólnie z tym, że się nie ruszam, a teraz wreszcie mi się udało i jestem z siebie bardzo dumna. Głównymi motywatorami były dla mnie moje dwie koleżanki z klasy oraz to, że robiłam takie trzydziestodniowe wyzywania, dzięki nim widziałam w moim ćwiczeniu jakiś cel, do którego mogłam dążyć. Mam nadzieję, że to utrzyma się dalej. Jeśli chcecie zobaczyć jakie wyzwania robiłam, to zdjęcia wrzucam wam poniżej :D

Deska

Russian Twist

Brzuszki

To by było na tyle na dzisiaj. Zachęcam Was do wrzucanie takiego posta na swoje blogi lub do napisania mi w komentarzu jaki był wasz listopad, no i oczywiście co myślicie o tym poście, chcecie więcej? A może macie jakieś pomysły na punkty, które powinny znaleźć się w kolejnych podsumowaniach miesiąca? Piszcie ^^