środa, 24 grudnia 2014

Świąteczny "elf"

Witajcie kochani ^^
Dzisiaj z okazji świąt chciałam podzielić się z Wami króciutkim, świątecznym opowiadaniem, które napisałam. Nie jest to jakieś wybitne dzieło, ani moja najlepsza praca, ale jakoś tak mnie natchnęło... Mam nadzieje, że Wam się spodoba :D

        John westchnął cicho próbując otworzyć kolejne okno. W końcu napotkał jedno, które było niedomknięte. Głupi ludzie nigdy się nie uczą… Ale co tam, dla niego to lepiej. Najciszej jak umiał wszedł do pokoju i rozejrzał się. Pomieszczenie było zupełnie puste i panowała cisza. Wiedział, że mieszkańcy tego domu są na piętrze i wszyscy już śpią, ale mimo wszystko, obszedł wszystkie pomieszczenia na parterze. Przezorny zawsze ubezpieczony! Po małym obchodzie wrócił do punktu wyjścia, czyli do salonu. Było to duże bogato wyposażone pomieszczenie, na ścianie wisiał duży telewizor, naprzeciwko niego stała sofa obita w najprawdziwszą skórę. To zagłuszyło jego wyrzuty sumienia przynajmniej na chwilę. W kącie obok kominka stała świątecznie przystrojona choinka, a pod nią oczywiście masa prezentów. John właśnie pochylał się nad stertą prezentów, kiedy usłyszał ja sobą cichy głos.

- Czy jest pan elfem?

Mężczyznę sparaliżował strach, nikt do tej pory nie przyłapał go w pracy. Oddychając głęboko odwrócił się i zobaczył… Małego chłopca. Miał na sobie piżamkę w dinozaury, jedną ręką pocierał zaspane oczy, a w drugiej trzymał maskotkę.

- Proszę? – Spytał automatycznie John.

- Czy jest pan elfem, pomocnikiem Mikołaja? – Spytał już nieco głośniej chłopiec.

- Ja… - John zawahał się przez chwilę. – Tak – powiedział w końcu – widzisz Mikołaj ma dzisiaj bardzo dużo pracy, a jest tylko jeden. Więc… Troszkę mu pomagam. Sprawdzam, czy wszystkie dzieci dostały odpowiednie prezenty.

- Naprawdę? – Ucieszył się chłopiec. – Czy ja dostałem dobre prezenty?

John podrapał się po brodzie.

- Zobaczymy… Jak się nazywasz?

- Adam – powiedział chłopiec, podchodząc nieco bliżej.

- O tak Adasiu, dostałeś tutaj wszystko, co przygotował dla ciebie Mikołaj. Ale teraz powinieneś już wracać do spania.

- Ale ja nie chcę! Pan nie śpi prawda?

John westchną z lekkim poirytowaniem.

- No tak, ale jak widzisz, ja jestem dzisiaj w pracy, moja córeczka śpi sobie smacznie w domu.

Oczy chłopca otwarły się szerzej i aż podskoczył w miejscu.

- Ma pan córkę? Jak ma na imię?

- Jenny – powiedział mężczyzna. – Jest troszkę od ciebie młodsza.

- A czy ona dostała dobry prezent od Mikołaja? Sprawdziłeś to już?

John spuścił wzrok i zastanowił się przez chwilę.

- Widzisz Adam, Jenny niestety nie dostanie w tym roku prezentu…

- Ale czemu, czy była niegrzeczna?

- O nie, wręcz przeciwnie, była bardzo grzecznym małym elfikiem, tak po prostu się czasami dzieje…

Adam raptownie posmutniał. Podszedł do Johna, wyciągając rączkę, w której trzymał maskotkę. Był to mały, brązowy miś ubrany w biały sweterek.

- Niech pan da to Jenny – powiedział, machając Johnowi maskotką przed twarzą. – Może się nim zaopiekować żeby nie było jej smutno.

Johnowi łzy napłynęły do oczu. Taki mały chłopiec a był lepszym człowiekiem niż niejeden dorosły. Był gotowy oddać swoją zabawkę nieznanej mu dziewczynce, jego córeczce, tylko po to, żeby nie było jej smutno.

- I ciastka – powiedział Adam. Wcisnął Johnowi zabawkę i podbiegł do szafki, na której stał talerz ciasteczek czekoladowych. – Czemu Mikołaj ich nie zjadł?

- Widzisz mały, Mikołaj ma dużo domów do odwiedzenia i w nich wszystkich czekają na niego ciastka, nie da rady zjeść ich wszystkich.

Adaś zamyślił się na chwilę, po czym wyciął talerz przed siebie.

- No to może my trochę zjemy? A resztę będzie mógł pan wziąć Jenny! - Powiedziawszy to, wepchnął sobie do ust jedno ciasteczko, a drugie podał mężczyźnie.

John wziął ciasteczko od chłopca i zjadł je szybko, przyglądając się chłopcu, który powoli zasypiał już na podłodze.

- Powinieneś już wracać do łóżka? Co będzie jak twoi rodzice zdadzą sobie sprawę, że nie śpisz?

- No taaaaaak – Adam ziewnął i otrzepał ręce. – Weźmie to pan do Jenny? – Spytał, wskazując na maskotkę, a następnie podał mu pozostałe ciastka.

- Oczywiście – powiedział John i pogłaskał chłopca po głowie. – Ona… Na pewno się ucieszy.

Adam uśmiechnął się a John pomyślał, że to najpiękniejszy uśmiech jaki w życiu widział. Tylko istota tak niewinna i przesiąknięta dobrem mogła się tak uśmiechać.

- Dobranoc – powiedział Adam i pobiegł na górę, do swojego pokoju.

- Dobranoc – szepnął John. Rozejrzał się po pokoju i dodał - Nic tu po mnie… - Po czym wyszedł z domu przez to samo okno, przez które się do niego dostał.



        - Mamo! Tato! Wstawajcie! Mikołaj u nas był! – Zawołał mały Adam, wbiegając do pokoju swoich rodziców.

- No już, już spokojnie, kochanie – powiedziała jego mama. – Jestem pewna, że Mikołaj przyniósł ci wszystko co chciałeś.

- Wiem o tym. Pan elf tu był. Powiedział, że sprawdza prezenty od Mikołaja. Z naszymi wszystko w porządku. Zjedliśmy razem ciasteczka i dałem mu misa dla Jenny… - Chłopiec wyrzucał z siebie urywki zdań z niesamowitą prędkością, więc jego rodzice nie mogli go zrozumieć.

- No to chodźmy obejrzeć te prezenty – tata chłopca wziął go na ręce i zaniósł do salonu. – A gdzie podziały się ciastka? – Spytał.

- Mówiłem wam – żachnął się Adam. – Był tu pan elf i razem je zjedliśmy…

Rodzice Adama spojrzeli na siebie, unosząc ze zdziwienia brwi.



        Jenny obudziła się w swoim małym łóżeczku. Naprawdę małym, już dawno z niego wyrosła, ale wciąż musiała w nim spać. Dzisiaj czym się jednak różniło. Obok jej głowy leżał mały brązowy miś w białym sweterku. Dziewczynka od razu uścisnęła maskotkę, po czym pobiegła do kuchni, gdzie znalazła swojego ojca.

- Czy to dla mnie tatusiu? – Spytała.

- Tak – powiedział John. – Podoba ci się? Ma na imię Adam i jest najlepszym misiem jakiego spotkałem. Musisz się nim dobrze zaopiekować.

- Jest śliczny – zawołała dziewczynka. – Mój mały Adaś!

Jenny przytuliła swojego tatę, po czym zauważyła co stało na stole za nim.

- Czy to ciasteczka? Takie jak robiła mamusia?

- Oczywiście kochanie – powiedział John z uśmiechem. – Mikołaj je dla ciebie przyniósł. Jeśli chcesz to za chwilę trochę sobie zjemy.

Jenny zrobiła zamyśloną minę.

- Tatusiu… Czy to znaczy, że mamusia jest teraz z Mikołajem?

- Tak – powiedział John po chwili namysłu. – Widzisz Mikołaj nie radził sobie sam, więc mamusia została jego elfem, żeby pomagać mu roznosić prezenty dla dzieci i robić te pyszne ciasteczka…

* * *


Na koniec oczywiście chciałam Wam wszystkim życzyć Wesołych Świąt, podziękować za wspólnie spędzony kolejny rok, wspieranie mnie w tym co robię, nie zdajecie sobie sprawy jak wiele to dla mnie znaczy :D Życzę Wam też, żebyście odnaleźli to co Wam sprawia przyjemność i mogli to rozwijać wraz z ludźmi, którzy będą Was w tym wspierać :)

WESOŁYCH ŚWIAT ^^

2 komentarze:

  1. Dawno nie czytałam nic po polsku, ale to było naprawdę urocze. ^^
    Wesołych Świąt. <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :D Wesołych Świąt <3

      Usuń